Sobota, 13 marca 2010 godz.17:49
piątek, 12 marca 2010 18:21
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
ceglorzDziś część związków zawodowych działających przy HCP S.A. podpisała porozumienia w sprawie nowych zasad wynagradzania i premiowania pracowników Cegielskiego, co w praktyce oznacza zgodę na obniżenie wynagrodzeń. Porozumień nie sygnowały Inicjatywa Pracownicza i Związek Zawodowy Inżynierów i Techników. Pró ba wprowadzenia ich w życie będzie niezgodna z prawem.

Według Inicjatywy Pracowniczej proponowane zapisy porozumień w tej sprawie były niejasne, sprzeczne wewnętrznie i niezgodne z obecnie obowiązującymi regelacjami zwłaszcza Zakładowy Układem Zbiorowym Pracy (ZUZP). Związek nasz wniósł do dyrekcji o:


Oceń artykuł:
( 6 oceniających )
środa, 10 marca 2010 13:40
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail

demo-tarTrzy osoby, które złożyły skargi na działania policji i w związku z tym oskarżone natychmiast o "czynną napaść na policjanta" były przetrzymywane ma komisariacie bez przesłuchania przez ponad dobę. Wczoraj ok. godz. 18.30 wypuszczono jedną z nich. Pozostałe dwie spędziły kolejną noc w policyjnej izbie zatrzymań. Dziś są one przesłuchiwane i najprawdopodobniej zostaną również wypuszczone. W nocy z 9/10 marca grupa działczy Federacji Anarchistycznej odwiedziła komisariat, na którym znajdowali się demonstranci, aby przekazać im żywność i wyrazić swoją solidarność.


Oceń artykuł:
( 22 oceniających )
środa, 10 marca 2010 13:17
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail

Rozbrat zostaje!Federacja Anarchistyczna s.Trójmiasto wyraża pełną solidarność z aktywistami i aktywistkami z Poznania, którzy zostali brutalnie spacyfikowani podczas protestu pod Międzynarodowymi Targami Poznańskimi w dniu 8 marca 2010 r.

Zdecydowanie popieramy działania prowadzone przez Federację Anarchistyczną Poznań i Kolektyw Rozbrat przeciwko prywatyzacji przestrzeni publicznej. Świętowanie 20 rocznicy Samorządu Terytorialnego przy jednoczesnym braku wpływu mieszkańców na to, co dzieje się w ich mieście i skrajnym upolitycznieniu samorządu uznajemy za skrajnie obłudne. Walka toczona w Poznaniu o zwiększenie partycypacji mieszkańców w procesach podejmowania decyzji jest analogiczna do walki, jaką prowadzimy i zamierzamy prowadzić w naszych miastach.


Oceń artykuł:
( 9 oceniających )
piątek, 26 lutego 2010 14:34
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail

DSC_0589 23 lutego na posiedzeniu Komisji Polityki Przestrzennej odbyła się kolejna debata, poświęcona projektowi miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego "Sołacz". Plan obejmuje również tereny na których znajduje się skłot Rozbrat, które tym razem zostały dostrzeżone przez miejskich planistów. W trakcie prezentacji przygotowanej przez Miejską Pracownię Urbanistyczną stwierdzono, iż zapisy projektu planu zakładają "ochronę funkcji mieszkaniowej" charakterystycznej dla tej dzielnicy. Równocześnie w tej samej prezentacji można było usłyszeć, iż na terenie Rozbratu znajdują się "bezwartościowe baraki nadające się do wyburzenia", funkcja mieszkaniowa będzie natomiast chroniona poprzez zabudowę terenów zielonych. Stwierdzenie to po raz kolejny potwierdza, iż praktyka planowania "z za biurka", stosowana przez miejskich urzędników, nie uwzględnia rzeczywistej sytuacji na obszarach, które jemu podlegają, oczywiście brakuje również podstawy opracowań takich jak inwentaryzacja terenowa. Brak elementarnej wiedzy miejskich planistów na temat stosunków społecznych na Sołaczu został potwierdzony w następnym stwierdzeniu, iż przygotowany przez nich plan nie ogranicza obecnej przestrzeni publicznej na obszarze Sołacza.

To również odbiega od realiów, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, iż na obszarze Rozbratu, który do 15 lat rozwija m.in. działalność kulturalną, planuje się wybudowanie osiedla willi mieszkalnych. Okazało się, że według MPU funkcje kulturalną pełnią zabytkowe budynki "zwieńczone dachami pokrytymi czerwoną dachówką". Funkcji tych natomiast nie realizuje centrum kultury, które ich zdaniem nadaje się do wyburzenia. W trakcie debaty przedstawiciele stowarzyszenia My Poznaniacy wykazali, iż plan w obecnej formie, w żadnym stopniu nie gwarantuje zachowania drzewostanu obecnie istniejącego na Sołaczu - co starało się utajnić MPU. Projektanci przekonywali radnych z komisji, iż świadomie podejmują decyzje o wprowadzeniu zabudowy na terenach, które ze względu na warunki gruntowo wodne, kompletnie się do tego nie nadają. Taka adaptacja terenu zalewowego będzie wymagała rozwiązań inżynieryjnych, o których przyszły inwestor zostanie powiadomiony. Spowoduje ona jednak zniszczenie, zrewitalizowanych przez mieszkańców Rozbratu, zasobów lokalowych, zaprzestanie rozwijanej na jego terenie działalności kulturalnej, jak i kompletne zdewastowanie zieleni znajdującej się w jego otoczeniu. Dalszą konsekwencją będzie zwiększenie konfliktów jak i nierówności społecznych w skali całego miasta, a nie jedynie Sołacza.

Typowe dla miejskich urzędników technokratyczne podejście w stosunku do rozwoju miasta, w przypadku mpzp "Sołacz" współgra tylko i wyłącznie z interesami lokalnych deweloperów. Plan przygotowany za pieniądze wszystkich mieszkańców miasta, służy jedynie jego majętnej mniejszości, niszcząc zasoby społeczne jak również środowiskowe, wypracowane przez wszystkich poznaniaków. Pomimo, iż w trakcie debat dotyczących planu "Sołacz", toczonych w urzędzie miasta od maja 2009 r., różne organizacje społeczne jak i część radnych wykazywała jego poważne ograniczenia, to nadal jest on akceptowany przez prezydenta miasta, wspieranego przez wpływowych polityków z PO. Przewodniczący rady miasta Grzegorz Ganowicz, który za normalną uważał obecność policjantów w cywilu, podczas konsultacji w urzędzie twierdzi, iż "plan oznacza kompromis". Pomimo powszechnego sprzeciwu społecznego, uniemożliwiającego  zakończenie debaty dotyczącej planu, Przewodniczący Komisji Polityki Przestrzennej Wojciech Kręglewski wspomina o przyjęciu jego obecnej formy na kwietniowym posiedzeniu rady miasta. Panowie ci w momencie kiedy potrzeby społeczne stają się sprzeczne z ich indywidualnymi interesami politycznymi, działają wbrew logice lecz zgodnie z zasadą dziel i rządź. Kolejne posiedzenie Komisji Polityki Przestrzennej planowane jest na 10 kwietnia, może tym razem radni potraktują sprawę poważnie i uda się zebrać z nich kworum.


Oceń artykuł:
( 9 oceniających )
wtorek, 23 lutego 2010 03:28
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
DSC_0518  W poniedziałek 22.02.2010 odbyła się manifestacja w obronie jeżyckiej galerii Inner Spaces. Miejsce działające już od 18 lat ma być zamknięte a budynek oddany w ręce  właściciela restauracji AB - OVO. Taka decyzja padła po przeprowadzonym przez ZKZL konkursie. Werdykt ten budzi jednak wiele zastrzeżeń, w szczególności w czasie, gdy kolejna poznańska placówka, pozwalająca na rozwój działalności kultury niezależnej, zostaje zamknięta a samo miasto paradoksalnie chce pokazać, że zasługuje na miano "kulturalnej stolicy Europy".
Około godziny 12.00 zebrało się blisko 50 osób - działaczy stowarzyszenia Inner Art, sympatyków oraz członków kolektywu Rozbrat. Kolorowa demonstracja, w rytmie będnów, ruszyła z ulicy Jackowskiego 5/7 w stronę Rynku Jeżyckiego, potem dalej ulicą Dąbrowskiego w stronę Placu Wolności. Główne hasła przemarszu brzmiały: "Tak dla kultury! Nie dla kotleta!", "Dajcie nam działać!". Następnie udano się na Stary Rynek, gdzie odbył się krótki performance. Manifestacja dotarła pod Urząd Miasta Poznania mieszczący się na Pl. Kolegiackim- tam organizatorzy umówieni byli na spotkanie z wiceprezydentem miasta, ten jednak nie chciał z działaczami rozmawiać. Prezent w postaci symbolicznego kotleta zamiast kultury w Poznaniu odebrała jego sekretarka. Parę minut później demonstranci zorganizowali w urzędzie happening - symboliczne "całowanie klamki", który zakończył demonstrację.
Młodzi z Inner Art mówią: "Nie pozwolimy by w taki sposób miasto traktowało kulturę. Chcemy walczyć o galerię i wyrazić sprzeciw wobec decyzji władz miasta Poznania. Chcemy stowrzyć otwarte na i dla ludzi centrum kulturalne, gdzie każdy będzie mógł znaleźć swoją przestrzeń".
Więcej informacj o sytuacji galerii na stronie www.innerspaces.pl, gdzie można również podpisać petycję przeciwko likwidacji tego, jednego z nielicznych już, centr kultury alternatywnej w Poznaniu...

W efekcie neoliberalnej polityki władz Poznania sukcesywnie znikają z mapy miasta miejsca społeczno – kulturalne, gdzie ludzie poprzez tworzenie oddolnych inicjatyw, unikając biurokracji realnie rewitalizują przestrzeń i tkankę społeczną. Niestety dla władz miasta liczą się tylko zyski.
Inner Spaces , kino studyjne Matla, Amarant.. decyzje o ich zniknięciu to dwumiesięczny bilans „wspierania” kultury przez władze miasta poznania.

Miasto to nie firma!!

"Fotorelacja"


Oceń artykuł:
( 7 oceniających )
czwartek, 18 lutego 2010 13:10
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Wczoraj w Poznaniu mialo miejsce posiedzenie Powiatowej Rady Zatrudnienia dotyczące sytuacji na rynku pracy. Odbyła się debata z udziałem związków zawodowych, w tym Inicjatywy Pracowniczej. Licznie wstawiła się delegacja zwolnionych osób z zakładów Cegielskiego.

W województwie wielkopolskim i aglomeracji poznańskiej bezrobocie gwałtownie wzrasta. W ciągu 2009 roku na terenie Wielkopolski przybyło w ciągu roku 42,5 tysiąca osób bez pracy. Pod koniec grudnia było ich ponad 133,5 tys. czyli o ok. 50 proc. więcej niż w 2008. Ostatnio więcej bezrobotnych było trzy lata temu (grudzień 2006). W powiecie poznańskim bezrobocie wzrosło o 108 proc., a w Poznaniu o 81 proc. Dodatkowo zwraca się uwagę, iż tempo wzrostu bezrobocia się nasila, a ilość ofert pracy dramatycznie spada. W styczniu 2010 r. pojawiły się w kraju ogromne kolejki do rejestracji w urzędach pracy i skokowo wzrosła stopa bezrobocia – dziś już wynosi 12,8% (na koniec 2008 roku 9,5%). W aglomeracji poznańskiej z 15 tys. bezrobotnych zarejestrowanych na koniec grudnia, zrobiło się 18,5 tys. na koniec stycznia. Co ważne, bezrobocie rośnie, chociaż z przyczyn demograficznych obecnie więcej osób „opuszcza” rynek pracy, niż na niego wchodzi.

Dyrektor Urzędu Pracy w Poznaniu przedstawił szeregi innych danych wskazujących na pogorszającą się sytuację na rynku pracy. Między innym już w 2008 roku odnotowano spadek ofert pracy o 23% w stosunku do 2007. W 2009 ten spadek postępował i wyniósł w stosunku do roku poprzedniego 33%. Ostatecznie okazuje się, że chociaż Wielkopolska i aglomeracja poznańska ma jeszcze względnie niską stopę bezrobocia w porównaniu z krajem, to dynamika wzrostu bezrobocia jest tu (po województwie zachodniopomorskim) najwyższa. Stwierdzono również, iż stopa bezrobocia w 2010 roku będzie rosła, przynajmniej do (dla Polski) ok. 13,5% na koniec grudnia. Jest to spowodowane kryzysem gospodarczym i obniżeniem się dynamiki wzrostu PKB. O ile w dawnych państwa Unii Europejskich nowe miejsca pracy generuje już wzrost PKB na poziomie 1,5%, o tyle w Polsce, z powodów strukturalnych, ten wzrost musiałby wynosić ok. 4 % PKB.

W dyskusji przedstawiciele Inicjatywy Pracowniczej stwierdzili m.in., że władze miasta Poznania konsekwentnie bagatelizują narastający problem bezrobocia. Symbolicznym tego przejawem było głosowanie nad budżetem Poznania na 2010 rok, do jakiego doszło 22 grudnia 2009 roku. Wśród zgłoszonych poprawek znalazła się propozycja przeznaczenia skromnej sumy 150 tys. zł. na pomoc dla bezrobotnych z Cegielskiego i innych podobnego typu zakładów pracy. Została ona jednak odrzucona głosami głównie radnych Platformy Obywatelskiej. Jednocześnie podczas tego samego posiedzenia Rady, przegłosowano poprawkę do projektu budżetu na 2010 r. przewidującą 1,5 mln. złotych na fontannę na Placu Wolności.

Odniesiono się także do tezy, iż Poznań i region wiele uzyska dzięki Euro 2012. Stwierdzono, że podczas mistrzostw Europy organizowanych w Portugalii i Hiszpanii, w tym pierwszych z krajów na stałe pozostało po mistrzostwach jedynie 4,5 tys. miejsc pracy (dzielonych na kilka mista-organizatorów). Jest to niewiele. Dodatkowo, na poznański stadion zostanie przeznaczonych blisko jeden miliard złotych (wraz z inwestycjami infrastrukturalnymi) prowadząc do wzrostu zadłużenia i ryzyka niewydolności budżetu w przypadku pogłębiania się kryzysu gospodarczego. Wobec odpowiedzi, że wydane pieniądze na budowę stadionu przekładają się na polepszenie koniunktury, działacze IP stwierdzili, że pieniądze te można było wydać na inne cele – np. budownictwo komunalne, co miałoby dalece większe znaczenie ekonomiczne, jak też społeczne.

Związkowcy zwrócili też uwagę na politykę inwestycyjną miasta i regiony, która nie uwzględnia interesu ekonomicznego tutejszych firm (wymieniono m.in. ZNTK i Cegielskiego).

W odpowiedzi na stwierdzenie, że w 2009 r. Powiatowy Urząd Pracy wydał 20 mln. – znacząco więcej niż w 2008 roku, odpowiedziano, że w przeliczeniu na zarejestrowanego bezrobotnego nie było to więcej, bowiem ich liczba też gwałtownie wzrosła. Co więcej wobec zapowiedzi, że podobną sumę jak w 2009 roku wyda się w 2010 roku, stwierdzono, że w obliczu wzrastającego bezrobocia relatywnie będzie to mniej, zatem potwierdza się teza, że wydatki na cele społeczne nie nadążają za skutkami kryzysu.

Inicjatywa Pracownicza w dalszym ciągu żąda: przyjęcia programu zwalczania bezrobocia i pomocy dla osób bezrobotnych finansowanego z budżetu miasta Poznania, oraz przeprowadzenia rzeczowej i otwartej debaty na temat zagrożenia bezrobociem na forum rady miasta Poznania.
Oceń artykuł:
( 8 oceniających )
czwartek, 11 lutego 2010 19:33
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
11 lutego 2010 przed sklepem sieci Żabka przy ul. Strzeleckiej 43 odbyła się pikieta w obronie praw byłej pracownicy. Na przełomie listopada i grudnia Pani Danuta przepracowała w tym sklepie blisko dwa tygodnie. W tym czasie pracodawca nie podpisał z nią żadnej umowy, nie przeprowadził przeszkolenia, nie odprowadzał składek ZUS. Gdy zrezygnowała z pracy, właściciel sklepu nie wypłacił jej żadnego wynagrodzenia! Po interwencji związku zawodowego właściciel zamiast uregulować zaległości, próbował zastraszyć byłą pracownicę.

Również inne praktyki w sklepie Żabka budzą oburzenie: pracownicy informują o zatrudnianiu na pół etatu, mimo że pracują na cały etat, zatrudnianiu pod pozorem szkoleń bez wynagrodzenia, zatrudnianiu bez standardowych badań lekarskich oraz standardowych szkoleń BHP, przekraczaniu ustawowego czasu pracy, oraz niepłaceniu za nadgodziny zgodnie z wymogami prawa pracy.


Oceń artykuł:
( 8 oceniających )
środa, 03 lutego 2010 17:41
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
W związku z odbywającymi się w Hali Arena w Poznaniu, w dniach 29-30 stycznia, XIII Międzynarodowymi Targami  FERMA ŚWIŃ i DROBIU (http://www.targiferma.com.pl/nowy/index.php?art=57&gr=20), odbyła się demonstracja przeciwko chowowi przemysłowemu.


Oceń artykuł:
( 2 oceniających )
sobota, 30 stycznia 2010 10:55
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Prokuratura kolejny raz umorzyła śledztwo w sprawie nielegalnego zwolnienia członków Komitetu Założycielskiego związku zawodowego w firmie DAD Polska. Z akt prokuratorskiego śledztwa jasno i wyraźnie wynika że prokurator nie wykonał zaleceń Sądu Rejonowego, który przekazał sprawę do dalszego prowadzenia.

Dlatego też zostanie przez Inicjatywę Pracowniczą złożona skarga do Prokuratury Okręgowej. Jeśli i to nie przyniesie skutku, o całej sprawie zostanie poinformowany Prokurator Generalny oraz Rzecznik Praw Obywatelskich.


Oceń artykuł:
( 6 oceniających )
środa, 20 stycznia 2010 20:38
Uwaga, otwiera nowe okno. DrukujNapisz e-mail
Dnia 20 stycznia w Auli Uniwersyteckiej Leszek Balcerowicz wygłosił wykład "Kryzys a gospodarka polska". Przed wykładem uczestnicy Federacji Anarchistycznej rozdali 800 ulotek o poniższej treści:

Leszek Balcerowicz to postać  ponura, symbol nieudanej transformacji. Jako teoretyk ekonomii, nieposiadający żadnego praktycznego doświadczenia, podejmował najważniejsze decyzje gospodarcze po ‘89 r. w Polsce. Jego terapia szokowa wprowadzana w życie na zlecenie zachodnich neoliberalnych technokratów, jest przyczyną narastającego od dwudziestu lat poważnego kryzysu społecznego w naszym kraju. Wraz z rozpoczęciem realizacji jego doktryny szoku, mamy do czynienia z niezmiennie wysokim poziomem bezrobocia, niespotykanym wzrostem nierówności społecznych, upokorzeniem najbiedniejszych przy ciągłym wzroście przywilejów dla najbogatszych i skorumpowanej klasy politycznej. Jako były PRL-owski aparatczyk w neoliberalnym przebraniu, od dwóch dekad niezmiennie atakuje najgorzej usytuowanych, zdobywając sobie tym samym szacunek lewicowego jak i prawicowego establiszmentu. Nie jest on reprezentantem określonej opcji politycznej, lecz symptomem niewydolności systemu, który próbują podtrzymywać przy życiu polskie elity.        


Oceń artykuł:
( 20 oceniających )

Strona 1 z 7

Reklama
Reklama
Reklama

Najnowsza publicystyka

Policjanci pod ochroną

Zobacz więcej

Gazeta Prawna: Zabicie policjanta jak najgorsza zbrodnia

Zabójstwo funkcjonariusza publicznego będzie karane jak zbrodnia ze szczególnym okrucieństwem - to najważniejsze założenie projektu zmian [ ... ]


Starsze artykuły